Słowo na Niedzielę
10.11.2013r. XXXII Niedziela Zwykła
Liturgia Słowa:
2 Mch 7,
1-2.9-14; Ps 17, 1.5-6.8 i 15; 2 Tes 2, 16-3,5;
Łk 20, 27-38
Gdy Jezus wyrzucał złego ducha, niektórzy z tłumu rzekli: «Przez Belzebuba, władcę złych duchów, wyrzuca złe duchy». Inni zaś, chcąc Go wystawić na próbę, domagali się od Niego znaku z nieba. On jednak znając ich myśli rzekł do nich: «Każde królestwo wewnętrznie skłócone pustoszeje i dom na dom się wali. Jeśli więc i szatan sam z sobą jest skłócony, jakże się ostoi jego królestwo? Mówicie bowiem, że Ja przez Belzebuba wyrzucam złe duchy. Lecz jeśli Ja przez Belzebuba wyrzucam złe duchy, to przez kogo je wyrzucają wasi synowie? Dlatego oni będą waszymi sędziami. A jeśli Ja palcem Bożym wyrzucam złe duchy, to istotnie przyszło już do was królestwo Boże. Gdy mocarz uzbrojony strzeże swego dworu, bezpieczne jest jego mienie. Lecz gdy mocniejszy od niego nadejdzie i pokona go, zabierze wszystką broń jego, na której polegał, i łupy jego rozda. Kto nie jest ze Mną, jest przeciwko Mnie; a kto nie zbiera ze Mną, rozprasza. Gdy duch nieczysty opuści człowieka, błąka się po miejscach bezwodnych, szukając spoczynku. A gdy go nie znajduje, mówi: „Wrócę do swego domu, skąd wyszedłem”. Przychodzi i zastaje go wymiecionym i przyozdobionym. Wtedy idzie i bierze siedem innych duchów, złośliwszych niż on sam; wchodzą i mieszkają tam. I staje się późniejszy stan owego człowieka gorszy niż poprzedni».
Komentarz
Dzisiaj przywołuję sława Jezusa do
saduceuszów: „Bóg Abrahama, Izaaka, Jakuba, Bóg Mojżesza… nie jest Bogiem
umarłych, lecz żywych”. Ten, który istnieje i jest Życiem, stanowi źródło
niewyczerpanego istnienia i życia. Wątpić, to byłoby, jak saduceusze, źle znać
Pismo św. i potęgę Boga, jaka została objawiona. Już Stary Testament wyrażał tę
wiarę, lecz śmierć i zmartwychwstanie Chrystusa otwierają perspektywę życia w
pełni według Nowego Testamentu. Oto, Braci i Siostry, wiara i nadzieja, które
musza nas ożywić, zwłaszcza kiedy w miesiącu listopadzie rozważamy problem
śmierci.
Bł. Jan Paweł II
03.11.2013r. XXXI Niedziela Zwykła
Liturgia Słowa:
Mdr 11, 22-12,2; Ps 145, 1-2.8-9.10-11.13cd-14; 2 Tes 1, 11-2,2;
Łk 19, 1-10
Jezus wszedł do Jerycha i przechodził przez miasto. A
był tam pewien człowiek, imieniem Zacheusz, zwierzchnik celników i bardzo
bogaty. Chciał on koniecznie zobaczyć Jezusa, kto to jest, ale nie mógł z
powodu tłumu, gdyż był niskiego wzrostu. Pobiegł więc naprzód i wspiął się na
sykomorę, aby móc Go ujrzeć, tamtędy bowiem miał przechodzić. Gdy Jezus
przyszedł na to miejsce, spojrzał w górę i rzekł do niego: Zacheuszu, zejdź
prędko, albowiem dziś muszę się zatrzymać w twoim domu. Zeszedł więc z
pośpiechem i przyjął Go rozradowany. A wszyscy, widząc to, szemrali: Do
grzesznika poszedł w gościnę. Lecz Zacheusz stanął i rzekł do Pana: Panie, oto
połowę mego majątku daję ubogim, a jeśli kogo w czym skrzywdziłem, zwracam
poczwórnie. Na to Jezus rzekł do niego: Dziś zbawienie stało się udziałem tego
domu, gdyż i on jest synem Abrahama. Albowiem Syn Człowieczy przyszedł szukać i
zbawić to, co zginęło.
Komentarz
Czy ja chcę „zobaczyć Chrystusa”?
czy czynię wszystko, żeby „móc Go zobaczyć”? Ten problem, po dwóch tysiącach
lat, jest aktualny jak wtedy, kiedy Jezus przechodził przez miasta i wioski
swojego kraju. Jest to problem aktualny dla każdego z nas osobiście: czy chcę?
Czy naprawdę? A może raczej unikam spotkania z Nim? Wolę nie widzieć Go i wolę,
żeby On mnie nie widział? Wolę Go widzieć z daleka, nie zbliżając się zbytnio,
nie podsuwając się pod Jego oczy, aby nie zobaczyć zbyt wiele…, aby nie musieć przyjąć
całej prawdy, którą jest On, która pochodzi od Niego – od Chrystusa?
Bł. Jan Paweł II
27.10.2013r. XXX Niedziela Zwykła
Liturgia Słowa:
Syr 35,
12-14.16-18; Ps 34, 2-3.17-18.19; 2 Tm 4, 6-9.16-18;
Łk 18, 9-14
Jezus powiedział do niektórych, co ufali sobie, że są sprawiedliwi, a
innymi gardzili, tę przypowieść: «Dwóch ludzi przyszło do świątyni, żeby się
modlić, jeden faryzeusz a drugi celnik. Faryzeusz stanął i tak się w duszy
modlił: „Boże, dziękuję Ci, że nie jestem jak inni ludzie, zdziercy, oszuści,
cudzołożnicy, albo jak i ten celnik. Poszczę dwa razy w tygodniu, daję
dziesięcinę ze wszystkiego, co nabywam”. Natomiast celnik stał z daleka i nie
śmiał nawet oczu wznieść ku niebu, lecz bił się w piersi i mówił: „Boże, miej
litość dla mnie, grzesznika”. Powiadam wam: Ten odszedł do domu
usprawiedliwiony, nie tamten. Każdy bowiem, kto się wywyższa, będzie poniżony,
a kto się uniża, będzie wywyższony».
Komentarz
Szkodliwym zjawiskiem jest
postawa, gdy ktoś pozostawia co prawda należne miejsce łasce Bożej, ale sądzi
lekkomyślnie, że może ją uzyskać bez należnego usposobienia i współpracy,
jakich Bóg wymaga od człowieka. Spowiednik zatem pysznym niech wpaja pokorę,
zgodnie z napomnieniem: „Kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się uniża,
będzie wywyższony”. Obezwładnionym przez nieufność, która nie jest zbawczą
bojaźnią, ale paraliżującym lękiem, niech wyjaśni, że świadomość własnej słabości
nie oznacza przyzwolenia na nią, ale przeciwnie – może i powinna stać się
bodźcem do reakcji.
Bł. Jan Paweł II
20.10.2013r. XXIX Niedziela Zwykła
Liturgia Słowa:
Wj 17,8-13;
Ps 121, 1-2.3-4.5-6.7-8; 2 Tm 3,14-4,2;
Łk 18, 1-8
Jezus opowiedział swoim uczniom przypowieść o tym, że
zawsze powinni modlić się i nie ustawać: «W pewnym mieście żył sędzia, który
Boga się nie bał i nie liczył się z ludźmi. W tym samym mieście żyła wdowa,
która przychodziła do niego z prośbą: "Obroń mnie przed moim
przeciwnikiem".
Przez pewien czas nie chciał; lecz potem rzekł do siebie: "Chociaż Boga
się nie boję ani z ludźmi się nie liczę, to jednak, ponieważ naprzykrza mi się
ta wdowa, wezmę ją w obronę, żeby nie przychodziła bez końca i nie zadręczała
mnie"». I Pan dodał: «Słuchajcie, co ten niesprawiedliwy sędzia mówi. A
Bóg, czyż nie weźmie w obronę swoich wybranych, którzy dniem i nocą wołają do
Niego, i czy będzie zwlekał w ich sprawie? Powiadam wam, że prędko weźmie ich w
obronę. Czy jednak Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie?»
Komentarz
Pierwszą i najwspanialszą formą życia duchowego jest modlitwa. Kierując
się tym przeświadczeniem, nauczyciele i przewodnicy duchowi często określają je
jako życie modlitwy. Głównym sprawcą tego życia w nas, tak jak niegdyś w
Chrystusie, jest Duch Święty. Wiemy, że w czasie swojej działalności
mesjańskiej Chrystusa wielokrotnie modlił się w samotności i całe noce spędzał
na modlitwie. Wybierał do tego raczej miejsca pustynne, sprzyjające rozmowie z
Bogiem, której potrzebuje i pragnie każda dusza wrażliwa na tajemnicę Boskiej
transcendencji.
Bł. Jan
Paweł II
13.10.2013r. XXVIII Niedziela Zwykła
Liturgia Słowa:
2 Krl 5, 14-17; Ps 98, 1.2-3ab.3cd-4; 2 Tm 2,8-13;
Łk 17, 11-19
Stało się,
że Jezus zmierzając do Jerozolimy przechodził przez pogranicze Samarii i
Galilei. Gdy wchodzili do pewnej wsi, wyszło naprzeciw Niego dziesięciu
trędowatych. Zatrzymali się z daleka i głośno zawołali: «Jezusie, Mistrzu,
ulituj się nad nami». Na ich widok rzekł do nich: «Idźcie, pokażcie się
kapłanom». A gdy szli, zostali oczyszczeni. Wtedy jeden z nich widząc, że
jest uzdrowiony, wrócił chwaląc Boga donośnym głosem, upadł na twarz do nóg
Jego i dziękował Mu. A był to Samarytanin. Jezus zaś rzekł: «Czy nie
dziesięciu zostało oczyszczonych? Gdzie jest dziewięciu? Żaden się nie znalazł,
który by wrócił i oddał chwałę Bogu, tylko ten cudzoziemiec». Do niego zaś rzekł: «Wstań, idź, twoja wiara cię uzdrowiła».
Komentarz
Cuda i znaki, które Jezus czynił,
aby potwierdzić swe mesjańskie posłannictwo, łączą się ściśle z wezwaniem do
wiry i to w podwójnym znaczeniu: wiara uprzedza cud i jest warunkiem jego
spełnienia, z kolei: wiara stanowi następstwo cudu, rodzi się z niego w duszy
tych, którzy cudu doznali albo też byli jego świadkami. Cud jest szczególnie
intensywnym znakiem obecności Boga i Jego działania. Wiara jest warunkiem
nieodzownym, ale gdy tylko warunek ten zostaje spełniony, serce Jezusa skłonne
jest wysłuchać próśb wszystkich potrzebujących, którzy wzywają pomocy.
Bł. Jan Paweł II