PARAFIA POD WEZWANIEM BŁOGOSŁAWIONEGO IGNACEGO KŁOPOTOWSKIEGO
Otwock

Słowo na Niedzielę

10. 09. 2017 r.XIII Niedziela Zwykła

Liturgia Słowa:
Ez 33,7–9; Ps 95,1–2.6–7ab.7c–9; Rz 13,8–10;

Mt 18,15–20

 Jezus powiedział do swoich uczniów: „Gdy twój brat zgrzeszy przeciw tobie, idź i upomnij go w cztery oczy. Jeśli cię usłucha, pozyskasz swego brata. Jeśli zaś nie usłucha, weź ze sobą jeszcze jednego albo dwóch, żeby na słowie dwóch albo trzech świadków opierała się cała sprawa. Jeśli i tych nie usłucha, donieś Kościołowi. A jeśli nawet Kościoła nie usłucha, niech ci będzie jak poganin i celnik. Zaprawdę powiadam wam: Wszystko, co zwiążecie na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążecie na ziemi, będzie roz­wiązane w niebie. Dalej zaprawdę powiadam wam: Jeśli dwaj z was na ziemi zgodnie o coś prosić będą, to wszystkiego użyczy im mój Ojciec, który jest w niebie. Bo gdzie są dwaj albo trzej zebrani w imię moje, tam jestem pośród nich”.

 

Komentarz

 

Pan Jezus podaje dzisiaj w Ewangelii bardzo szczegółową instrukcję tego, jak postępować z osobami, które grzeszą, które postępują w sposób niewłaściwy. Najpierw należy upomnieć taką osobę w cztery oczy, jeśli się nie nawróci, to wraz ze świadkiem, jeśli wtedy też nie zareaguje, to trzeba donieść o tym Kościołowi. Jest to bardzo czytelna instrukcja, którą czasem pomijamy w poszukiwaniu plotki i osobistej satysfakcji: jestem lepszy od ciebie i wszystkim o tym powiem. Szczególnie interesujące jest jednak to sformułowanie: a jeśli nawet Kościoła nie usłucha ten grzesznik, to niech ci będzie jak poganin, chciałoby się pomyśleć: niech ci będzie obmierzły, ale to nieprawda, bo Jezus pogan i grzeszników traktował z największą troską. Nie z pogardą, nie z odrazą, nie na dystans, tylko z jeszcze większą przyjaźnią i życzliwością. A więc jeśli twój wróg upomniany przez ciebie się nie nawróci i upomniany wraz ze świadkami też tego nie zrobi, i gdy doniesiesz Kościołowi też się nie nawróci, to wtedy znaczy, że masz być wobec niego wyjątkowo serdeczny, wyjątkowo życzliwy, wyjątkowo zainteresowany jego sytuacją, bo jest to sytuacja dramatyczna. Musimy pamiętać, że ani Kościół, ani Pan Bóg nas nie odrzucają. Kościół i Pan Bóg są teraz tymi, którzy traktują nas jak poganina i grzesznika, czyli z największą troską, z największą miłością i się bardzo za nas, grzeszników, modlą.

Ewangelia 2017





03.09.2017 r. XXII Niedziela Zwykła

Liturgia Słowa:
Jr 20,7–9; Ps 63,2.3–4.5–6.8–9; Rz 12,1–2;

Mt 16,21–27

 Jezus zaczął wskazywać swoim uczniom na to, że musi iść do Jerozolimy i wiele wycierpieć od starszych i arcykapłanów, i uczonych w Piśmie; że będzie zabity i trzeciego dnia zmar­twychwstanie. A Piotr wziął Go na bok i począł robić Mu wyrzuty: „Panie, niech Cię Bóg broni! Nie przyjdzie to nigdy na Ciebie”.

Lecz On odwrócił się i rzekł do Piotra: „Zejdź Mi z oczu, szatanie! Jesteś Mi zawadą, bo nie myślisz o tym, co Boże, ale o tym, co ludzkie”. Wtedy Jezus rzekł do swoich uczniów: „Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje. Bo kto chce zachować swoje życie, straci je; a kto straci swe życie z mego powodu, znajdzie je. Cóż bo­wiem za korzyść odniesie człowiek, choćby cały świat zyskał, a na swej duszy szkodę poniósł? Albo co da człowiek w zamian za swoją duszę? Albowiem Syn Człowieczy przyjdzie w chwale Ojca swego razem z aniołami swoimi, i wtedy odda każdemu według jego postępowania”.

 

Komentarz

 

Myślenie po ludzku, zamiast po Bożemu, jest pierwszym skutkiem grzechu pierworodnego. Tak naprawdę grzech pierworodny polega na tym, że człowiek ma poodwracane pragnienia, że pragnie tego, co złe, zamiast tego, co dobre, że jest nastawiony "na", oczekuje, spodziewa się, marzy o tym, co wcale nie przyniesie mu szczęścia. To jest skutek grzechu pierworodnego i Święty Piotr udowadnia nam to dzisiaj , mówiąc do Jezusa: Nie chciałbym, żebyś realizował plany swojego Ojca, wolałbym, żebyś zrealizował moje ludzkie plany. Dlatego usłyszał od Jezusa, że jest przeszkodą. Wszyscy mamy prawo błądzić, mówić Bogu: Pomyliłem się. Moje marzenia, pragnienia są złe. Nie wolno nam jednak stawiać naszych planów ponad plany Boga.

Ewangelia 2017





27. 08. 2017 r. XXI Niedziela Zwykła

Liturgia Słowa:
Iz 22,19–23; Ps 138,1,2a.2bc i 3.6 i 8bc; Rz 11,33–36;

Mt 16,13–20

Gdy Jezus przyszedł w okolice Cezarei Filipowej, pytał swych uczniów: „Za kogo ludzie uważają Syna Człowieczego?”. A oni odpowiedzieli: „Jedni za Jana Chrzciciela, inni za Eliasza, jeszcze inni za Jeremiasza albo za jednego z proroków”. Jezus zapytał ich: „A wy za kogo Mnie uważacie?”. Odpowiedział Szymon Piotr: „Ty jesteś Mesjaszem, Synem Boga żywego”. Na to Jezus mu rzekł: „Błogosławiony jesteś, Szymonie, synu Jony. Albowiem ciało i krew nie objawiły ci tego, lecz Ojciec mój, który jest w niebie. Otóż i Ja tobie powiadam: Ty jesteś Piotr – Opoka i na tej opoce zbuduję mój Kościół, a bramy piekielne go nie przemogą. I tobie dam klucze królestwa niebieskiego; cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane w niebie”. Wtedy przykazał uczniom, aby nikomu nie mówili, że On jest Mesjaszem.

 

Komentarz

 

Jezus odważył się zadać uczniom bardzo ryzykowne pytanie. Pytanie, po którym mógł stracić do nich zaufanie. Tymczasem oni odpowiadają źle, ale swoją odpowiedzią pokazują Jezusowi jedną ważną rzecz, że wytrwale szukają prawdy o Nim, że zastanawiali się bardzo głęboko, kim On jest, że to pytanie nurtowało ich już wcześniej i już wcześniej próbowali sobie na nie odpowiedzieć. I to jest chyba najważniejsze dla Jezusa. Jezus nie dziwi się, że się pomylili, mają do tego prawo. Dlaczego mają prawo do pomyłek? Bo szukają i to zadawala Jezusa. Dla Jezusa poszukiwanie prawdy jest powodem do dumy. Szukajmy codziennie odpowiedzi na pytanie k im jest dla mnie Jezus. To najważniejsze pytanie życia.

Ewangelia 2017





20. 08. 2017 r. XX Niedziela Zwykła

Liturgia Słowa:
Iz 56,1.6–7; Ps 67,2-3.5 i 8; Rz 11,13–15.29–32;

Mt 15,21–28

 

 Jezus podążył w strony Tyru i Sydonu. A oto kobieta kananejska, wyszedłszy z tamtych okolic, wołała: „Ulituj się nade mną, Panie, Synu Dawida! Moja córka jest ciężko dręczona przez złego ducha”. Lecz On nie odezwał się do niej ani słowem. 

Na to zbliżyli się do Niego uczniowie i prosili: „Odpraw ją, bo krzyczy za nami”. 
Lecz On odpowiedział: „Jestem posłany tylko do owiec, które poginęły z domu Izraela”. A ona przyszła, upadła przed Nim i prosiła: „Panie, dopomóż mi”. 
On jednak odparł: „Niedobrze jest zabrać chleb dzieciom i rzucić psom”. 
A ona odrzekła: „Tak, Panie, lecz i szczenięta jedzą z okruszyn, które spadają ze stołu ich panów”. Wtedy Jezus jej odpowiedział: „O niewiasto, wielka jest twoja wiara; niech ci się stanie, jak chcesz”. Od tej chwili jej córka została uzdrowiona.

Komentarz

Dręczenie córki powodowało udrękę matki. Wydaje się, że właśnie to mogło przekonać Jezusa, dlatego że Bóg doskonale wie, co znaczy cierpieć, gdy cierpią dzieci. Jedyną możliwością złego ducha, by zranić Boga, jest uderzenie w jego dzieci. Boga nie można zranić, jest zbyt wielki, zbyt potężny, niedostępny dla złego ducha. Zły duch nie może uczynić Bogu nic złego, Ale może zrobić coś złego jego dzieciom i wtedy Bóg cierpi. Kiedy ta kobieta mówi: Ulituj się nade mną, bo moja córka cierpi, Bóg ją rozumie. Bóg bardzo cierpi, gdy my cierpimy.

Ewangelia 2017

 





13.08.2017r. XIX Niedziela Zwykła

Liturgia Słowa:
1 Krl 19,9a.11–13; Ps 85,9ab–10.11–12.13–14; Rz 9,1–5;

Mt 14,22–33


Gdy tłum został nasycony, zaraz Jezus przynaglił uczniów, żeby wsiedli do łodzi i wyprzedzili Go na drugi brzeg, zanim odprawi tłumy. Gdy to uczynił, wyszedł sam jeden na górę, aby się modlić. Wieczór zapadł, a On sam tam przebywał.
Łódź zaś była już sporo stadiów oddalona od brzegu, mio­tana falami, bo wiatr był przeciwny. Lecz o czwartej straży noc­nej przyszedł do nich, krocząc po jeziorze. Uczniowie, zoba­czywszy Go kroczącego po jeziorze, zlękli się myśląc, że to zjawa, i ze strachu krzyknęli. Jezus zaraz przemówił do nich: „Odwagi, Ja jestem, nie bójcie się”. Na to odezwał się Piotr: „Panie, jeśli to Ty jesteś, każ mi przyjść do siebie po wodzie”. A on rzekł: „Przyjdź”. Piotr wyszedł z łodzi i krocząc po wodzie przyszedł do Je­zusa. Lecz na widok silnego wiatru uląkł się i gdy zaczął tonąć, krzyknął: „Panie, ratuj mnie”. Jezus natychmiast wyciągnął rękę i chwycił go, mówiąc:
„Czemu zwątpiłeś, małej wiary?”. Gdy wsiedli do łodzi, wiatr się uciszył.
Ci zaś, którzy byli w łodzi, upadli przed Nim, mówiąc:
„Prawdziwie jesteś Synem Bożym”.

 

Komentarz

Doświadczenie pokazuje, że wielkim pragnieniem człowieka jest to, aby BÓG BYŁ. I kiedy ktoś odbierze mu wiarę w to, że Bóg jest, to bardzo cierpi i jest nieszczęśliwy, wtedy szuka Boga, nawet nie wiedząc, że to robi. Jezus Chrystus zwraca się dzisiaj do tych wszystkich, którzy utracili wiarę w Boga słowami: Uspokójcie się! Ja jestem. Nie bójcie się! Sam fakt, że On - Syn Boży - jest, zmienia ludzkie serce, ta myśl powoduje, że jesteśmy spokojni i szczęśliwi. Nie szukamy przecież jakiejś mrzonki. Tylko Bóg zaspokoi poczucie bezpieczeństwa, którego nie daje nam świat. Kiedy człowiek wie, że Bóg jest, wtedy inaczej układa sobie świat oraz swoje wnętrze, aby wyglądało tak, jak powinno. Istnienie Boga nadaje sens naszemu życiu, bo Bóg jest Życiem.