Słowo na Niedzielę
01.04.2018 r. Niedziela Zmartwychwstania Pńskiego
Liturgia Słowa:
Dz 10,34a.37-43; Ps 118,1-2.16-17.22-23; Kol 3, 1-4; Kol 3, 1-4; / 1
Kor 5,6b-8;
J 20,1-9; lub Łk 24,13-35
W pierwszy dzień
tygodnia dwaj uczniowie Jezusa byli w drodze do wsi, zwanej Emaus, oddalonej
sześćdziesiąt stadiów od Jerozolimy. Rozmawiali oni ze sobą o tym wszystkim, co
się wydarzyło. Gdy tak rozmawiali i rozprawiali ze sobą, sam Jezus przybliżył
się i szedł z nimi. Lecz oczy ich były niejako na uwięzi, tak że Go nie
poznali. On zaś ich zapytał: „Cóż to za rozmowy prowadzicie ze sobą w
drodze?” Zatrzymali się smutni. A jeden z nich, imieniem Kleofas, odpowiedział
Mu: „Ty jesteś chyba jedynym z przebywających w Jerozolimie, który nie wie, co
się tam w tych dniach stało”. Zapytał ich: „Cóż takiego?” Odpowiedzieli
Mu: „To, co się stało z Jezusem z Nazaretu, który był prorokiem potężnym w
czynie i słowie wobec Boga i całego ludu; jak arcykapłani i nasi przywódcy
wydali Go na śmierć i ukrzyżowali. A myśmy się spodziewali, że właśnie On miał
wyzwolić Izraela. Teraz zaś po tym wszystkim dziś już trzeci dzień, jak się to
stało. Co więcej, niektóre z naszych kobiet przeraziły nas: Były rano u grobu,
a nie znalazłszy Jego ciała, wróciły i opowiedziały, że miały widzenie aniołów,
którzy zapewniają, iż On żyje. Poszli niektórzy z naszych do grobu i zastali
wszystko tak, jak kobiety opowiadały, ale Jego nie widzieli”. Na to On
rzekł do nich: „O nierozumni, jak nieskore są wasze serca do wierzenia we
wszystko, co powiedzieli prorocy! Czyż Mesjasz nie miał tego cierpieć, aby
wejść do swej chwały?” I zaczynając od Mojżesza poprzez wszystkich proroków
wykładał im, co we wszystkich Pismach odnosiło się do Niego. Tak przybliżyli
się do wsi, do której zdążali, a On okazywał, jakoby miał iść dalej. Lecz
przymusili Go, mówiąc: „Zostań z nami, gdyż ma się ku wieczorowi i dzień się
już nachylił”. Wszedł więc, aby zostać z nimi. Gdy zajął z nimi miejsce u
stołu, wziął chleb, odmówił błogosławieństwo, połamał go i dawał im. Wtedy
otworzyły się im oczy i poznali Go, lecz On zniknął im z oczu. I mówili
nawzajem do siebie: „Czy serce nie pałało w nas, kiedy rozmawiał z nami w
drodze i Pisma nam wyjaśniał?” W tej samej godzinie wybrali się i wrócili
do Jerozolimy. Tam zastali zebranych Jedenastu i innych z nimi, którzy im
oznajmili: „Pan rzeczywiście zmartwychwstał i ukazał się Szymonowi”. Oni
również opowiadali, co ich spotkało w drodze i jak Go poznali przy łamaniu
chleba.
Komentarz
Ilekroć w moim życiu
światło zwycięża nad ciemnością, tylekroć dzieje się w nim coś ze
Zmartwychwstania. Gdy powraca życie i nadzieja, choć wydawało się, że wszystko
stracone, dzieje się coś ze Zmartwychwstania. Jeśli radość wypiera z serca
smutek, to dzieje się coś ze Zmartwychwstania. Wielkanoc jest zaproszeniem, aby
nie tylko słuchać Jezusa i Jego uczniów opowiadających o tym, co się stało, ale
aby doświadczyć we własnym życiu tego światła, tej nadziei i tej radości,
których źródłem może być tylko zmartwychwstały Pan.
Ewangelia 2018
25.03.2018r. Niedziela Palmowa Męki Pańskiej
Liturgia Słowa:
Mk
11,1-10; Iz 50,4-7; Ps 22,8-9.17-18a.19-20.23-24; Flp 2,6-11;
Mk 15, 1-39
Męka naszego
Pana Jezusa Chrystusa według świętego Marka.
Jezus przed Piłatem E. Wczesnym
rankiem arcykapłani wraz ze starszymi i uczonymi w Piśmie i cała Wysoka Rada
powzięli uchwałę. Kazali Jezusa związanego odprowadzić i wydali Go Piłatowi.
Piłat zapytał Go: I. Czy Ty jesteś królem żydowskim? E. Odpowiedział
mu: + Tak, Ja nim jestem. E. Arcykapłani zaś oskarżali Go o wiele rzeczy. Piłat
ponownie Go zapytał: I. Nic nie odpowiadasz? Zważ, o jakie rzeczy Cię
oskarżają? E. Lecz Jezus nic już nie odpowiedział, tak że Piłat się
dziwił. Jezus
odrzucony przez swój naród. Na
każde zaś święto miał zwyczaj uwalniać im jednego więźnia, którego żądali. A
był tam jeden, zwany Barabaszem, uwięziony z buntownikami, którzy w rozruchu
popełnili zabójstwo. Tłum przyszedł i zaczął domagać się tego, co zawsze im
czynił. Piłat im odpowiedział: I. Jeśli chcecie, uwolnię wam króla żydowskiego? E. Wiedział
bowiem, że arcykapłani wydali Go przez zawiść. Lecz arcykapłani podburzyli
tłum, żeby uwolnił im raczej Barabasza. Piłat ponownie ich zapytał: I. Cóż więc mam
uczynić z Tym, którego nazywacie królem żydowskim? E. Odpowiedzieli
mu krzykiem: T. Ukrzyżuj Go! E. Piłat odparł: I. Co więc złego uczynił? E. Lecz oni
jeszcze głośniej krzyczeli: T. Ukrzyżuj Go! E. Wtedy Piłat, chcąc zadowolić tłum, uwolnił im Barabasza,
Jezusa zaś kazał ubiczować i wydał na ukrzyżowanie.
Król wyśmiany .Żołnierze zaprowadzili Go na wewnętrzny dziedziniec, czyli
pretorium, i zwołali całą kohortę. Ubrali Go w purpurę i uplótłszy wieniec z ciernia, włożyli Mu na głowę.
I zaczęli Go pozdrawiać: T. Witaj, królu żydowski! E. Przy tym bili
Go trzciną po głowie, pluli na Niego i przyklękając, oddawali Mu hołd. A gdy Go
wyszydzili, zdjęli z Niego purpurę i włożyli na Niego własne Jego szaty.
Droga krzyżowa . Następnie wyprowadzili Go, aby Go ukrzyżować. I
przymusili niejakiego Szymona z Cyreny, ojca Aleksandra i Rufusa, który wracał
z pola i właśnie przechodził, żeby niósł krzyż Jego. Przyprowadzili Go na
miejsce Golgota, to znaczy Miejsce Czaszki. Ukrzyżowanie Tam dawali Mu wino zaprawione mirrą, lecz On nie przyjął.
Ukrzyżowali Go i rozdzielili między siebie Jego szaty, rzucając o nie losy, co
który miał zabrać. A była godzina trzecia, gdy Go ukrzyżowali. Był też napis z
podaniem Jego winy, tak ułożony: Król żydowski. Razem z Nim ukrzyżowali dwóch
złoczyńców, jednego po prawej, drugiego po lewej Jego stronie. Tak wypełniło
się słowo Pisma: W poczet złoczyńców został zaliczony.
Wyszydzenie na krzyżu Ci zaś, którzy przechodzili obok, przeklinali Go,
potrząsali głowami, mówiąc: T. Ej, Ty, który burzysz przybytek i w trzech dniach go
odbudowujesz, zejdź z krzyża i wybaw samego siebie. E. Podobnie
arcykapłani wraz z uczonymi w Piśmie drwili między sobą i mówili: T. Innych
wybawiał, siebie nie może wybawić. Mesjasz, król Izraela, niechże teraz zejdzie
z krzyża, żebyśmy widzieli i uwierzyli. E. Lżyli Go także ci, którzy byli z Nim ukrzyżowani.
Śmierć Jezusa A gdy nadeszła godzina szósta, mrok ogarnął całą
ziemię aż do godziny dziewiątej. O godzinie dziewiątej Jezus zawołał donośnym
głosem: + Eloí, Eloí, lamá sabachtháni. E. To
znaczy: Boże mój, Boże mój, czemuś Mnie opuścił? Niektórzy ze stojących obok,
słysząc to, mówili: T. Patrz, woła Eliasza.
E. Ktoś
pobiegł i napełniwszy gąbkę octem, włożył na trzcinę i dawał Mu pić
mówiąc: I. Poczekajcie, zobaczymy, czy przyjdzie Eliasz, żeby Go zdjąć z
krzyża. E. Lecz Jezus zawołał donośnym głosem i oddał ducha.
Wszyscy klękają i
przez chwilę zachowują milczenie.
Po śmierci Jezusa zasłona
przybytku rozdarła się na dwoje z góry na dół. Setnik zaś, który stał
naprzeciw, widząc, że w ten sposób oddał ducha, rzekł: I. Prawdziwie,
ten człowiek był Synem Bożym.
Komentarz
Misterium
paschalne
Opis Męki Jezusa
czytany w Niedzielę Palmową to nie tylko słowa. To wydarzenie, w którym
uczestniczymy. W kościołach podczas uroczyście sprawowanych obrzędów Męka
Pańska poprzedzona jest wspomnieniem wjazdu Jezusa do Jerozolimy i poświęceniem
palm. Najpierw słyszymy radosne „Hosanna” tłumów witających Jezusa, a za chwilę
tragiczne: „Ukrzyżuj”. Uczestniczymy w tych dramatycznych wydarzeniach
obarczeni naszymi krzyżami niesionymi cierpliwie przez całe życie. Wchodząc w
misterium Paschy, chcemy je przejść razem z Chrystusem. U Jego boku doświadczyć
siły życia i zmartwychwstania.
Ewangelia 2018
18.03.2018 r.V Niedziela Wielkiego Postu
Liturgia Słowa:
Jr
31,31-34; Ps 51,3-4.12-13.14-15; Hbr 5,7-9;
J 12,20-33
Wśród tych, którzy przybyli, aby oddać pokłon Bogu w czasie
święta, byli też niektórzy Grecy. Oni więc przystąpili do Filipa, pochodzącego
z Betsaidy Galilejskiej, i prosili go, mówiąc: „Panie, chcemy ujrzeć Jezusa”.
Filip poszedł i powiedział Andrzejowi. Z kolei Andrzej i Filip poszli i
powiedzieli Jezusowi.
A Jezus dał im taką odpowiedź: „Nadeszła
godzina, aby został uwielbiony Syn Człowieczy. Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam:
Jeżeli ziarno pszenicy wpadłszy w ziemię nie obumrze, zostanie tylko samo, ale
jeżeli obumrze, przynosi plon obfity. Ten, kto miłuje swoje życie, traci je, a
kto nienawidzi swego życia na tym świecie, zachowa je na życie wieczne. A kto
by chciał Mi służyć, niech idzie za Mną, a gdzie Ja jestem, tam będzie i mój
sługa. A jeśli ktoś Mi służy, uczci go mój Ojciec. Teraz dusza moja doznała lęku i cóż mam powiedzieć?
Ojcze, wybaw Mnie od tej godziny. Nie, właśnie dlatego przyszedłem na tę
godzinę. Ojcze, uwielbij imię Twoje”. Wtem
rozległ się głos z nieba: „I uwielbiłem, i znowu uwielbię”. Tłum stojący
usłyszał to i mówił: „Zagrzmiało!” Inni mówili: „Anioł przemówił do Niego”. Na
to rzekł Jezus: „Głos ten rozległ się nie ze względu na Mnie, ale ze względu na
was. Teraz odbywa się sąd nad tym światem. Teraz władca tego świata zostanie
precz wyrzucony. A Ja, gdy zostanę nad ziemię wywyższony, przyciągnę wszystkich
do siebie”. To powiedział zaznaczając,
jaką śmiercią miał umrzeć.
Komentarz
Jacques Fesch miał 27 lat, kiedy wykonano na nim wyrok śmierci. Biorąc
udział w napadzie na bank, podczas strzelaniny zabił policjanta i zranił
jednego z przechodniów. Francuski sąd wymierzył mu najsurowszą karę. W
więziennej celi Fesch przeżył głębokie nawrócenie. O swoim odkrywaniu Chrystusa
i wierze opowiedział w dzienniku, który zaczął pisać na dwa miesiące przez
śmiercią. Dedykował go swojej siedmioletniej córce Weronice. Kiedy związano mu
ręce i wyprowadzono z celi, by wykonać wyrok, poprosił o krucyfiks. Długo całował
swego Pana i wśród wielkiego wzruszenia wszystkich świadków poszedł w milczeniu
na szafot. Ofiarował życie za nawrócenie swojego ojca, za wszystkich, których
kochał, oraz za ofiary przestępstwa. Został stracony w dzień wspomnienia św.
Teresy z Lisieux.
Ewangelia 2018
11. 03. 2018 r. IV Niedziela Wielkiego Postu
Liturgia Słowa:
2 Krn 36,14-16.19-23; Ps 137,1-2.3.4-5.6; Ef
2,4-10;
J 3,14-21
Jezus powiedział do Nikodema: „Jak Mojżesz
wywyższył węża na pustyni, tak potrzeba, by wywyższono Syna Człowieczego, aby
każdy, kto w Niego wierzy, miał życie wieczne. Tak bowiem Bóg umiłował świat,
że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął,
ale miał życie wieczne.
Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po
to, by świat został przez Niego zbawiony. Kto wierzy w Niego, nie podlega
potępieniu; a kto nie wierzy, już został potępiony, bo nie uwierzył w imię
Jednorodzonego Syna Bożego. A sąd polega na tym, że światło przyszło na świat,
lecz ludzie bardziej umiłowali ciemność aniżeli światło: bo złe były ich
uczynki.
Każdy bowiem, kto się dopuszcza nieprawości, nienawidzi światła i nie zbliża
się do światła, aby nie potępiono jego uczynków. Kto spełnia wymagania prawdy,
zbliża się do światła, aby się okazało, że jego uczynki są dokonane w Bogu”.
Komentarz
Dramatycznie brzmią słowa Jezusa: „Kto nie wierzy, już został
osądzony” (J 3, 18). Czy to oznacza, że ktoś deklarujący się jako niewierzący
nie powinien liczyć na Boże miłosierdzie? Czy musimy pogodzić się z tym, że
ktoś z naszych przyjaciół, rodziców, dzieci nie znajdzie po śmierci miejsca w
królestwie Bożym? Mądry poeta ks. Jan Twardowski zalecał, by wsłuchać się w
słowa modlitwy eucharystycznej. Kapłan prosi Boga podczas Mszy św.: „Pamiętaj,
Panie, o tych, których wiarę jedynie Ty znałeś”. To znaczy, że powinniśmy mieć
nadzieję, iż jest wiara w sercu człowieka, którą zna Bóg, choć my dostrzec jej
nie umiemy.
Ewangelia 2018
04.03.2018 . III Niedziela Wielkiego Postu
Liturgia Słowa:
Wj 20,1-17; Ps19,8.9.10.11; 1 Kor 1,22-25;
J
2,13-25
Zbliżała się
pora Paschy żydowskiej i Jezus udał się do Jerozolimy. W świątyni napotkał
tych, którzy sprzedawali woły, baranki i gołębie oraz siedzących za stołami
bankierów. Wówczas sporządziwszy sobie bicz ze sznurków, powyrzucał wszystkich
ze świątyni, także baranki i woły, porozrzucał monety bankierów, a stoły
powywracał. Do tych zaś, którzy sprzedawali gołębie, rzekł: „Weźcie to stąd, a
nie róbcie z domu Ojca mego targowiska”. Uczniowie Jego przypomnieli sobie, że
napisano: „Gorliwość o dom Twój pożera Mnie”.
W odpowiedzi zaś na to Żydzi rzekli do Niego: „Jakim znakiem wykażesz się wobec
nas, skoro takie rzeczy czynisz?” Jezus dał im taką odpowiedź: „Zburzcie tę
świątynię, a Ja w trzech dniach wzniosę ją na nowo”.
Powiedzieli do Niego Żydzi: „Czterdzieści sześć lat budowano tę świątynię, a Ty
ją wzniesiesz w przeciągu trzech dni?”
On zaś mówił o świątyni swego ciała. Gdy więc zmartwychwstał, przypomnieli
sobie uczniowie Jego, że to powiedział, i uwierzyli Pismu i słowu, które
wyrzekł Jezus.
Kiedy zaś przebywał w Jerozolimie w czasie Paschy, w dniu świątecznym, wielu
uwierzyło w imię Jego, widząc znaki, które czynił. Jezus natomiast nie zwierzał
się im, bo dobrze wszystkich znał i nie potrzebował niczyjego świadectwa o
człowieku. Sam bowiem wiedział, co się kryje w człowieku.
Komentarz
Bóg dobrze nas
zna. Ewangelista zauważa, że Jezus nie potrzebował ludzkiego świadectwa, bo
wiedział, co kryje się w człowieku. Zdarzają się osoby, których ta Boska wiedza
paraliżuje. Skoro On wie o mnie wszystko, to już po mnie. Żadna słabość,
potknięcie ani grzech nie ujdą Jego uwadze. Ale tak naprawdę to pogański sposób
myślenia. Zakłada bowiem obraz Boga jako surowego arbitra ludzkiego życia.
Wielu pogańskim bóstwom przypisywano wrogość wobec ludzi, aby więc zjednać ich
przychylność, starano się czymś je przekupić. Nasz Bóg jest miłością. Nie ma
nic wspólnego z pogańskimi bożkami. Zna nas, co oznacza, że w swoim Boskim
Sercu cieszy się każdą odrobiną dobra, którą w nas dostrzega. Widzi więcej,
lepiej, dalej, spoglądając na nas z największą czułością i wrażliwością.