Liturgia Słowa:
Dz 15, 1-2. 22-29; Ps 67 (66),
2-3. 5 i 8; Ap 21, 10-14, 22-23;
J 14,
23-29
Jezus powiedział do swoich uczniów: «Jeśli Mnie kto
miłuje, będzie zachowywał moją naukę, a Ojciec mój umiłuje go, i przyjdziemy do
niego, i będziemy w nim przebywać. Kto Mnie nie miłuje, ten nie zachowuje słów
moich. A nauka, którą słyszycie, nie jest moja, ale Tego, który Mnie posłał,
Ojca. To wam powiedziałem przebywając wśród was. A Pocieszyciel, Duch Święty,
którego Ojciec pośle w moim imieniu, On was wszystkiego nauczy i przypomni wam
wszystko, co wam powiedziałem. Pokój zostawiam wam, pokój mój daję wam. Nie tak
jak daje świat. Ja wam daję. Niech się nie trwoży serce wasze ani się nie lęka.
Słyszeliście, że wam powiedziałem: Odchodzę i przyjdę znów do was. Gdybyście
Mnie miłowali, rozradowalibyście się, że idę do Ojca, bo Ojciec większy jest
ode Mnie. A teraz powiedziałem wam o tym, zanim to nastąpi, abyście uwierzyli,
gdy się to stanie».
Komentarz
Często zastanawiamy
się nad tym, co będzie po... wojnie, po powodzi, po zmianie rządu, po śmierci
ojca, matki, prezydenta, papieża. Dzisiaj mamy się dowiedzieć, co będzie po -
Jezusie. Nie robi On tragedii ze swego odejścia. Zostawia Ducha Pocieszyciela.
Przypomina o konieczności zachowywania Jego nauki, a wtedy nie będzie
problemu. Do mieszkania duszy przyjdzie już w inny sposób Jezus z Ojcem, a Duch
Święty będzie czuwał nad tym, by nauka
Jego była przypomniana dokładnie. Nie ma co się smucić. Miłość Jezusa powoduje
radość z powodu odejścia - paradoksalnie.
Rozstanie, które w praktyce nie jest rozstaniem, jest w dodatku radością. Warto przenieść ten
sposób patrzenia w duchu i na niektóre nasze rozstania, zwłaszcza te bolesne.
O. Leon Knabit OSB