Liturgia Słowa:
Mdr 9, 13-18b; Ps 90,3-4.5-6.12-13.14.17; Flm 9b-10.12-17;
Łk 14, 15-33
Wielkie
tłumy szły z Jezusem. On zwrócił się i rzekł do nich: <<Jeśli kto
przychodzi do Mnie, a ma w nienawiści swojego ojca i matki, żony i dzieci,
braci i sióstr, nadto i siebie samego, nie może być moim uczniem. Kto nie nosi
swego krzyża, a idzie za Mną, ten nie może być moim uczniem. Bo któż z was,
chcąc zbudować wieżę, nie usiądzie wpierw, a nie oblicza wydatków, czy ma na
wykończenie? Inaczej gdyby założył fundament, a nie zdołałby wykończyć, wszyscy
patrząc na to zaczęliby drwić z niego: „Ten człowiek zaczął budować, a nie
zdołał wykończyć”. Albo który król, mając wyruszyć, aby stoczyć bitwę z drugim
królem, nie usiądzie wpierw i nie rozważy, czy w dziesięć tysięcy ludzi może
stawić czoło temu, który z dwudziestoma tysiącami nadciąga przeciw niemu? Jeśli
nie, wyprawia poselstwo, gdy tamten jest jeszcze daleko, i prosi o warunki
pokoju. Tak więc nikt z was, kto nie wyrzeka się wszystkiego, co posiada, nie
może być moim uczniem>>.
Komentarz
Tłumy są dzisiaj na Jasnej Górze,
gdyż obchodzi się tam uroczystość Narodzenia Najświętszej Maryi Panny. Dobrze,
iż ludzie pielgrzymują do Częstochowy, dobrze,
że w wielu kościołach będzie dzisiaj pełno, nawet jeżeli połowa
wierzących zostanie dzisiaj w domu. Wciąż jednak zastanawiamy się nad relacją
między praktykami religijnymi a codziennym życiem chrześcijanina. Z pewnością
ci, którzy próbują żyć w stanie łaski, stanowią inną jakość w najbliższym
otoczeniu; może
wpływają na losy wspólnot
lokalnych, a nawet Państwa. Na ogół jednak widzimy, że nawet mała liczebnie
partia polityczna posiada dynamizm, którego brak członkom Kościoła. Synowie
tego świata dają sobie z nami radę. Czy to nie zobowiązuje nas do czegoś więcej
niż dotąd?
O. Leon
Knabit OSB