Liturgia Słowa:
Iz 56, 1. 6-7; Ps 67 (66), 2-3. 5 i 8; Rz 11, 13-15. 29-32;
Jezus podążył w strony Tyru i Sydonu. A oto
kobieta kananejska, wyszedłszy z tamtych okolic, wołała: «Ulituj się nade mną,
Panie, Synu Dawida! Moja córka jest ciężko dręczona przez złego ducha». Lecz On
nie odezwał się do niej ani słowem. Na to zbliżyli się do Niego uczniowie
i prosili: «Odpraw ją, bo krzyczy za nami». Lecz On odpowiedział: «Jestem
posłany tylko do owiec, które poginęły z domu Izraela». A ona przyszła, upadła
przed Nim i prosiła: «Panie, dopomóż mi». On jednak odparł: «Niedobrze
jest zabrać chleb dzieciom i rzucić psom».
A ona odrzekła: «Tak, Panie, lecz i szczenięta jedzą z okruszyn, które spadają
ze stołu ich panów». Wtedy Jezus jej odpowiedział: «O niewiasto, wielka jest
twoja wiara; niech ci się stanie, jak chcesz». Od tej chwili jej córka została
uzdrowiona.
Komentarz
Czy Jezus
był obojętny a wołanie owej kobiety? A może chodzi o coś więcej? O pogłębienie
i oczyszczenie jej pragnień i wiary. Jeśli postawa tej bezimiennej poganki tak
bardzo zachwyciła serce Jezusa, to może być wzorem i dla nas. Kobieta nie
oburzyła się a pozorną obojętność i nieuwagę Jezusa, nie zrezygnowała, gdy nie
została wysłuchana za pierwszym razem. Podeszła pełna ufności, upadła, oddając
Mu cześć i prosiła: „Panie, dopomóż mi”. W tej prośbie była ona cała i całe jej
życie.
„Słowo na
każdy dzień, Ewangelia 2014,
Droga, Prawda Życie” Edycja Św. Pawła