Liturgia Słowa:
Ez 2, 2-5; Ps 123
(122), 1-2a. 2bcd. 3-4; 2 Kor 12, 7-10;
Mk 6, 1-6
Jezus przyszedł do swego rodzinnego miasta. A
towarzyszyli Mu Jego uczniowie. Gdy nadszedł szabat, zaczął nauczać w
synagodze. A wielu, przysłuchując się, pytało ze zdziwieniem: «Skąd On to
ma? I co za mądrość, która Mu jest dana? I takie cuda dzieją się przez Jego
ręce. Czy nie jest to cieśla, syn Maryi, a brat Jakuba, Józefa, Judy i Szymona?
Czyż nie żyją tu u nas także Jego siostry?». I powątpiewali o Nim. A
Jezus mówił im: «Tylko w swojej ojczyźnie, wśród swoich krewnych i w swoim domu
może być prorok tak lekceważony». I nie mógł tam zdziałać żadnego cudu, jedynie
na kilku chorych położył ręce i uzdrowił ich. Dziwił się też ich niedowiarstwu.
Potem obchodził okoliczne wsie i nauczał.
Komentarz
Trudno było uwierzyć mieszkańcom rodzinnego miasta Jezusa, że człowiek, którego znali od dzieciństwa, może być oczekiwanym Mesjaszem. Bóg może się posługiwać ludźmi z naszego najbliższego otoczenia, aby przez nich przekazywać swoją wolę. Mąż lub żona, dziecko, członek mojej wspólnoty – może właśnie te osoby mają być dla mnie przewodnikami w drodze do Boga? Nie trzeba wcale jechać do odległych sanktuariów albo spotykać sławnych kaznodziejów, aby doświadczyć działania Bożej opatrzności i usłyszeć wole Boga. Może właśnie poprzez Twoich najbliższych i w miejscach, które codziennie mijasz, mówi do Ciebie Bóg.
„Słowo na każdy dzień, Ewangelia 2015
Droga, Prawda i Życie‘