Liturgia Słowa:
Za 12, 10-11; Ps 63 (62), 2.3-4.5-6.8-9;
Ga 3, 26-29;
Łk 9,
18-24
Gdy Jezus modlił się na osobności,
a byli z Nim uczniowie, zwrócił się do nich z zapytaniem: «Za kogo uważają
Mnie tłumy?». Oni odpowiedzieli: «Za Jana Chrzciciela; inni za Eliasza; jeszcze
inni mówią, że któryś z dawnych proroków zmartwychwstał». Zapytał ich: A wy, za
kogo Mnie uważacie?». Piotr odpowiedział: «Za Mesjasza Bożego». Wtedy surowo im
przykazał i napomniał ich, żeby nikomu o tym nie mówili. I dodał: «Syn
Człowieczy musi wiele wycierpieć: będzie odrzucony przez starszych,
arcykapłanów i uczonych w Piśmie; będzie zabity, a trzeciego dnia
zmartwychwstanie». Potem mówił do wszystkich: «Jeśli kto chce iść za Mną, niech
się zaprze samego siebie, niech co dnia weźmie swój krzyż i niech Mnie
naśladuje. Bo kto chce zachować swoje życie, straci je, a kto straci swe życie
z mego powodu, ten je zachowa».
Komentarz
Czasopismo
„Znak” przeprowadzało kiedyś ankietę na
temat: kim jest dla mnie Jezus Chrystus. Odpowiedzi były niezwykle bogate w treść, o wiele
obszerniejsze, niż te, które usłyszał Jezus na pytania, które postawił uczniom.
Ale, co jest rzeczą ciekawą, przeważająca większość odpowiedzi była identyczna
z odpowiedzią Piotra. Oczywiście, w takiej ankiecie biorą udział raczej ludzie wierzący, ale
świadomość, że tacy szczerze wierzący istnieją, to wielka radość. Trzeba tylko
pamiętać, że wyznawców Chrystusa czeka dodatkowa trudność, którą jest
bezwarunkowe przyjęcie Jego krzyża na każdy dzień. A to w dzisiejszym świecie,
często w niesprzyjającym środowisku,
może bardzo skomplikować sytuację człowieka
wierzącego. A choćby udział w niedzielnej Mszy Świętej też niekiedy może być krzyżem. Trzeba go jednak bezwzględnie
podejmować, by naśladować Chrystusa na Jego drodze.
O. Leon Knabit OSB