Liturgia Słowa:
Rdz 18,
1-10a; Ps 15, 1b-3a.3b-4ab.4c-5; Kol 1, 24-28;
Łk 10,
38-42
Jezus przyszedł do pewnej wsi. Tam niejaka niewiasta,
imieniem Marta, przyjęła Go do swego domu. Miała ona siostrę, imieniem Maria,
która siadła u nóg Pana i przysłuchiwała się Jego mowie. Natomiast Marta uwijała
się koło rozmaitych posług. Przystąpiła więc do Niego i rzekła: «Panie, czy Ci
to obojętne, że moja siostra zostawiła mnie samą przy usługiwaniu? Powiedz jej,
żeby mi pomogła». A Pan jej odpowiedział: «Marto, Marto, troszczysz się i niepokoisz o wiele, a potrzeba mało albo
tylko jednego. Maria obrała najlepszą cząstkę, której nie będzie pozbawiona».
Komentarz
Jeśli ludzie już są blisko Jezusa, a takimi z
pewnością były Maria i Marta, powstają nowe problemy. Co to znaczy być blisko
Niego? Słuchać Go, kontemplując treści, które przekazuje czy usługiwać Mu czynnie? Rozmaici
komentatorzy naciągają tę scenę ewangeliczną do swoich teorii i upodobań. Trzeba się
chyba zgodzić z tym, że jedna i druga postawa były w
danej chwili miłe Jezusowi. Inaczej, zagoniłby Marię
do roboty, by potem dwie mogły usiąść i posłuchać, albo Marcie nakazał zostawić
troskę służbie, a samej usiąść koło Marii i słuchać. Trzeba rozpoznać swoje
zadanie życiowe. Może jestem do słuchania, tak wszakże, by nie gorszyć innych
pozornym lenistwem płynącym z wygodnictwa. Ktoś inny ma się krzątać, nie
zapominając, że kontemplacja jest tą lepszą cząstką, o której zapomnieć nie
wolno. Prośmy Boga, byśmy w naszym życiu wyraźnie mogli określić własną drogę.
O. Leon Knabit OSB