Liturgia Słowa:
1 Krl 17, 17-24; Ps 30 (29), 2-4. 5-6ab. 11 i 12a
i 13b; Ga 1, 11-19;
Łk 7, 11-17
udał się do pewnego miasta, zwanego Nain; a szli z Nim Jego uczniowie i tłum wielki. Gdy zbliżył się do bramy miejskiej, właśnie wynoszono umarłego, jedynego syna matki, a ta była wdową. Towarzyszył jej spory tłum z miasta.
Na jej widok Pan użalił się nad nią i rzekł do niej: «Nie płacz». Potem przystąpił, dotknął się mar, a ci, którzy je nieśli, stanęli, i rzekł: «Młodzieńcze, tobie mówię, wstań». Zmarły usiadł i zaczął mówić; i oddał go jego matce. A wszystkich ogarnął strach; wielbili Boga i mówili: «Wielki prorok powstał wśród nas i Bóg łaskawie nawiedził lud swój». I rozeszła się ta wieść o Nim po całej Judei i po całej okolicznej krainie.
Komentarz
Obecność Jezusa na pogrzebie młodzieńca z Nain ukazuje Go
jako prawdziwego Człowieka i prawdziwego Boga. On, jako człowiek, współczuje
wdowie chowającej swojego jedynaka: ulitował się nad nią, a dokładnie
"wzruszył się głęboko". Matczyne łzy poruszyły do głębi Jezusa. Nie
oczekuje On od tej kobiety ani prośby o cud, ani wyznania wiary. Wystarczyły
łzy, aby okazać jej miłosierdzie. Być może widział w nich zapowiedź łez swojej
Matki, gdy będzie pod krzyżem. W obliczu matczynego dramatu On, jako prawdziwy
Bóg, wypowiada słowo, które ma moc. Wbrew ludzkim pozorom ostatnie słowo nie
należy do śmierci, lecz do Boga. On jest naszym Zbawicielem, a śmiercią śmierci
- życie wieczne, którego nam udziela.
Ewangelia 2016
Droga,
Prawda i Życie‘