Liturgia Słowa:
Mdr 9, 13-18b; Ps
90 (89), 3-4. 5-6. 12-13. 14 i 17; Flm 9b-10. 12-17;
Łk 14, 25-33
Wielkie tłumy szły z Jezusem. On zwrócił się
i rzekł do nich: «Jeśli kto przychodzi do Mnie, a nie ma w nienawiści swego
ojca i matki, żony i dzieci, braci i sióstr, nadto i siebie samego, nie może
być moim uczniem. Kto nie nosi swego krzyża, a idzie za Mną, ten nie może
być moim uczniem. Bo któż z was, chcąc zbudować wieżę, nie usiądzie
wpierw, a nie oblicza wydatków, czy ma na wykończenie? Inaczej, gdyby założył
fundament, a nie zdołałby wykończyć, wszyscy patrząc na to zaczęliby drwić z
niego: „Ten człowiek zaczął budować, a nie zdołał wykończyć”.
Albo który król, mając wyruszyć, aby stoczyć bitwę z drugim królem, nie
usiądzie wpierw i nie rozważy, czy w dziesięć tysięcy ludzi może stawić czoło
temu, który z dwudziestu tysiącami nadciąga przeciw niemu? Jeśli nie, wyprawia
poselstwo, gdy tamten jest jeszcze daleko, i prosi o warunki pokoju. Tak
więc nikt z was, kto nie wyrzeka się wszystkiego, co posiada, nie może być moim
uczniem».
Komentarz
Dziś słyszmy bodajże najtrudniejsze słowa
zapisane w Ewangelii. Jak to bowiem możliwe, aby Jezus - Bóg, który jest
Miłością, mógł postawić jako warunek pójścia za Nim nienawiść wobec
najbliższych? Jak to możliwe, aby Ten, który powiedział: miłuj bliźniego jak
siebie samego, teraz kazał mieć samego siebie w nienawiści? Jakimi uczuciami
ostatecznie ma kierować się uczeń Chrystusa? Czego żąda Jezus od swoich
uczniów? Miłości niepodzielnej, bo ona nie znosi podziałów. Mamy miłować Jezusa
całym sercem, umysłem i ze wszystkich sił. On pozostawił nam tego przykład, gdy
Mając w nienawiści samego siebie, wziął krzyż i na nim skonał. W ten sposób
pokazał, że ten, kto wyrzeka się wszystkiego, wszystko otrzyma.
Ewangelia 2016
Droga,
Prawda i Życie‘